7:37 mknienie do sql. telefon od Majka: "2 piersze ałers wolne. idziemy do Ziela?" odpowiadam pozytywnie i po teleportacji wstepujemy tu de pana Zet.
8:00 Zielu częstuje wiedzą na temat nowo nabytej aparatury chemicznej z tysiącami pipet różnej wielkości. jaramy się jak deszcz w lipcu. po wstepnej analizie próbujemy sił w stworzeniu bliżej nieznanego związku z wartością na conajmniej nobla.
9:47 Po wypaleniu żrących dziór w kitlach, Majek daje komende na odwrót. "Nobel nie dziś ale też nie ucieknie." ukradkiem chowa flaszke samogonu do plecaka. jak zwykle ma zamiar pociągać z niej na polskim i tworzyć chore erotyczne fraszki. (flaszki?
10:55 Ziel wpada na pomysł na irytujące zaczepianie ludzi. Majk dzwoni po Karola gdzie się podziewa. Dłubie w paznokciach i siedze na macie z otwartym ryjem.
12:24 taaak! za minute zrywamy się!
13:06 jak zwykle były trudności z wyjściem ale pożyczenie kluczy od sali na parterze nie było trudne. jakiś zasmarkany pierwszak go oddał gdy my spokojnie się oddalaliśmy przez sosny. W krzakach spotykamy Karola. mówi że widział czarnego gołębia. nie wierze mu.
15:40 Na hałs wdupianie zupy z noworodka i drugiego dania z na wpół dogotowanym mięsem 3 psów i chińczyka. Mama mówi że jest mi zimno bo siedzę w krótkim rękawku. Mama wie że zawsze jest mi ziomno w krótkim rękawku. By się nie sprzeciwiać, oblizałam brwi i poszłam po bluzę by ją nie denerwować.
16:55 w imie ojca i syna i ducha świetego amen. dobra, moge wejść.
18:40 Tajger czeka pod klatką z mordą w kształcie banana. mówie że mnie nie zjadła i rozjebałyśmy zadania z roztworów. biorę od niego nowo-skserowany zestaw o genetyce i tłumaczy mi po raz setnomilionotysięczny mejozę i mitozę. pod blokiem zapala lulka i daje na jeden raz mnie. mejoza stała się prostrza a światło w lampach to elektryczne świetliki.
19:26 przebrana z Tajgerem wchodzimy na basen. jak zwykle wyścigi kraulem wygrywa on. skurwiel!
20:30 wjazd do Rembo. pogaduchy na luzie. przypominam sobie o zbiorze z doświadczeń. szpetne "o kurwa" pada z mych ust.
22:03 transportejszyn tu de hałs z Tajgerem i zaklepywanie godziny na biegi. Tym razem będzie 74:65 dupku! rozkminiamy silnie jak mógłby się nazywać projektant tapicerek częstochowskich autobusów gdyby był gejem i miał korzenie muzułmańskie. oficjalnym wynikiem zostaje Abdul-dał-dupy. choć Kamiz-liże-pałe Tajgera równie przebiegłe i dobre.
23:00 pakowejszyn, ostatni luk na prace domowe. kubek kawy sterydy kanapka i jogurt. i lecimy z koksem.
24:34 Pisze do mnie Szynszyla. przez kolejne 15 minut bawie się w osobistego pedagoga i marze o tym bym też miała takie problemy sercowe jak ona. po skończonej rozmowie myśle o nim. jest mi źle.
1:10 przebrana po odwaleniu pracy leże w piżamce w słoniki na kołdrze odwróconej guzikami na zewnątrz od strony nóg i myśle jakby to było gdyby świat był idealny. hm. może istanieje osoba taka jak ja ale w przeciwnym świecie w innej strefie czasowej wszechświata na drugim końcu czarnej dupy. pewnie by myślała że świat idealny to mój. hm. może i istnieje. i tak zamiana nie byłaby możliwa.
Fajnie by było być kotem i wszystkie 9 żyć przeżyć w 9 możliwych wariantach równie abstrakcyjnych i nie do pogodzenia razem. w sumie wystarczyło by mi jeszcze jedno. jedno ale przeciwne żeby wiedzieć co tracę.











--
www.martinstranka.com
--
Roo
Reciprocity mades the world go around.
--
the one that is hated from the masses
--
Bruno Pantone Art Photography
RedLight Studio
--
Jeez. I'll always be a stray dog.
Previous Page12345...Next Page